Kolorwanie:
Status:
12345678910111213
Ulubiona pozycja? 
na kolanach 
Ulubiona biżuteria? 
Obroża i smycz
Ulubiona zabawka? 
mega dildo
Ulubiony deser? 
Sperma na ustach
Ulubione zajęcie? 
Obciaganie 
Ulubione ponad wszystko?
Twarde nabrzmiałe kutasy na mój widok

sadasdasdasda

Kolorwanie:
Status:
123456789101112131415161718192021
Dear Arima Kousei,

It feels weird writing a letter to someone you were just with…

You’re the worst.

Indecisive. Gullible. Twit.

The first time I ever saw you perform, I was 5 years old. It was at a recital for the piano school I was going to. This awkward, clumsy kid came onto the stage and accidentally hit the piano stool with his butt. It was too funny. He turned to the piano that was way too big for him and the moment he played that first note, I was drawn in.

The sound was beautiful, like a 24-colour palette. The melodies danced.

The girl next to me started crying. I wasn’t expecting that at all.

And even so, you gave up the piano. Even though it totally changed other people’s lives. You’re the worst. Indecisive. Gullible. Twit.

(Cut to Kaori as a kid, telling her parents she’s giving up piano for violin because she wants Kousei to play again.)

When I found out we were in the same middle school, I was ecstatic. But how would I ever come to talk to you? Maybe I’d hang out at the lunch concession. Instead, I just watched you from afar.
I mean. After all. You all seemed to get along so well. There wasn’t really any space in there for someone like me.

Kolorwanie:
Status:
123456789101112131415161718192021
using System;
using System.Linq;

namespace dateRange
{
    class Program
    {
        static void Main(string[] args)
        {
            var dateFrom = ParseDate(args[0]);
            var dateTo = ParseDate(args[1]);

            string leftResult = string.Empty;
            var rightResult = dateTo.ToString("dd.MM.yyyy");

            if(dateFrom > dateTo)
            {
                Console.WriteLine("The end date can not be before the start date.");
                return;
            }

tes

Kolorwanie:
Status:
123456789101112131415161718192021
FROM php:7.1-apache

WORKDIR /usr/src/myapp



EXPOSE 80:80

RUN a2enmod rewrite && service apache2 restart 
RUN mv "$PHP_INI_DIR/php.ini-production" "$PHP_INI_DIR/php.ini"

RUN apt-get update -y \
  && apt-get install -y \
    libxml2-dev \
  && apt-get clean -y \
  && docker-php-ext-install soap
RUN docker-php-ext-install pdo_mysql
RUN apt-get update -y && apt-get install -y sendmail libpng-dev
RUN apt-get install -y \
    libwebp-dev \

tes

Kolorwanie:
Status:
123456789101112131415161718192021
version: '3'

services:
  apache111:
    build: .
    ports:
      - "80:80"
    volumes:
      - ./:/var/www/html
    links:
      - db
      - mongo
      - redis
      - solr
  db:
    image: mysql
    command: ["--default-authentication-plugin=mysql_native_password"]
    ports:
        - "3306:3306"
    environment:

PHP

Kolorwanie:
Status:
123456789101112131415161718192021
<?php

namespace App\Controller;

use App\Entity\Advert;
use App\Entity\User;
use Symfony\Bridge\Doctrine\Form\Type\EntityType;
use Symfony\Bundle\FrameworkBundle\Controller\AbstractController;
use Symfony\Component\Form\Extension\Core\Type\SubmitType;
use Symfony\Component\Form\Extension\Core\Type\TextType;
use Symfony\Component\HttpFoundation\Request;
use Symfony\Component\Routing\Annotation\Route;
use App\Form\UserType;

class AdvertController extends AbstractController
{
    /**
     * @Route("/advert", name="advert")
     */
    public function index(Request $request)

tyjartos :D na f

Kolorwanie:
Status:
123456789101112131415161718192021
Rozpoczęła się walka pomiędzy adimiro(51p) a Tyrtajos(58w)
adimiro wykonuje Odnowa mocy.
adimiro otrzymuje 0 energii.
Nieznany parametr: mana=0
Tyrtajos(100%) uderzył(a) z siłą +699
adimiro(96%) otrzymała -283 obrażeń
Przywrócono 283 punktów życia adimiro(100%)
adimiro(100%) uderzyła z siłą +630+332
+Niszczenie odporności magicznych o 1%
Tyrtajos(98%) otrzymał(a) -231-130 obrażeń
adimiro(100%) uderzyła z siłą +597+332
+Niszczenie odporności magicznych o 1%
Tyrtajos(96%) otrzymał(a) -203-130 obrażeń
Tyrtajos(96%) uderzył(a) z siłą +3151
+CIOS BARDZO KRYTYCZNY
+Potężne ogłuszenie
-Krytyczna osłona
adimiro(72%) otrzymała -2134 obrażeń
Przywrócono 423 punktów życia adimiro(78%)
adimiro - utrata tury

Świadectwo mojego nawrócenia

Kolorwanie:
Status:
123456789101112131415161718192021
Moje świadectwo




 Jeśli ktoś uważnie czytał mojego aska od dawna, to pamięta moją historię nawrócenia, którą mniej lub bardziej opisywałam w różnych odpowiedziach. Dla tych, którzy są nierozeznani, napiszę ją raz jeszcze.





Nie jestem tak wierząca od dziecka. W rodzinie usłyszałam o Bogu, Jezusie czy chrześcijaństwie, ale nikt mnie nigdy nie uczył żywej relacji z Bogiem, z obecnej perspektywy uważam, że nawet tam jej nie było, a raczej panowanie zwyczajnej tradycji. Do I Komunii Świętej poszłam, choć nie przeżyłam jej tak, jak należy i nie byłam zbytnio świadoma tego, co się dzieje. Już za dzieciaka wykazywałam niekiedy postawy buntowniczości, upartości i byłam nadpobudliwa, ale nie było toopotem. Problemy się zaczęły, gdy trafiłam do klasy, która w większości sama przejawiała złe zachowania albo problemy neurotyczne, co stało się zmorą wielu nauczycieli. Przebywając w takim środowisku, jeszcze bardziej się zepsułam i broiłam coraz bardziej. 

Drugim ważnym aspektem jest też moja sytuacja rodzinna. Mam dwóch starszych braci, którzy bardzo się od siebie różnili jak ogień i woda (i po dziś dzień różnią), ale ten młodszy w okresie dorastania wpadł w złe towarzystwo, w nałóg narkomanii, złodziejstwo, rabunki czy demolki. Moja matka stawała zawsze w jego obronie, zazwyczaj niesłusznie, kryła go na każdym kroku i nie potrafiła być konsekwentna. W domu były kłótnie, bójki czy nawet łażenie po sądach. Ojciec natomiast sparzył się po błędach z tym moim bratem i robił wszystko, aby to mnie nie spotkało i żebym nie zeszła na złą drogę. Oczywiście miał dobre zamiary, chciał mojego dobra, ale stosował złe środki, przez co gdy zaczęłam chodzić do szkoły to swój lęk o mnie, który powoli stawał się swego rodzaju obsesją, przekładał na moją osobę coraz bardziej, we wszystkim. Nie będę się tutaj rozdrabniać i wchodzić w szczegóły, bo na to musiałby być osobny wpis, ale generalnie przez wiele lat doświadczałam przemocy psychicznej i czasem fizycznej. Ojciec nie zdawał sobie sprawy, że tak nie powinno być. Był nerwowy, jemu w życiu pewne rzeczy też nie wyszły, sparzył się po błędach z jednym moim bratem, w dodatku miał apodyktyczną naturę i nie za bardzo potrafił wczuć się w innych, wysłuchać czy porozmawiać, tylko zawsze musiał narzucać swoje zdanie i być przekonanym o własnej nieomylności. To sprawiało, że nigdy nie mogłam z nim normalnie porozmawiać. Zazdrościłam innym dzieciom, którzy mają fajnych rodziców. Znaczy wiadomo, że nigdzie nie ma idealnie, ale cierpiałam w tej rodzinie, zwłaszcza z ojcem, gdy inne dzieci mogły sobie na więcej pozwolić, a ja byłam ciągle ograniczana, źle traktowana i mimo, że to miała być pomoc dla mnie, której też doświadczałam, to jeszcze częściej była to dla mnie męczarnia i podcinanie mi skrzydeł. Matka wcale nie była lepsza, bo przed ojcem mnie broniła, ale przed obcymi to już nie. Tak właśnie się czułam. Chociaż wiem, że i w tamtym czasie doświadczyłam także dużo dobra, to to zło, poczucie gorszości, ograniczania i deprecjonowania pod dobrymi zamiarami głęboko wyryło się w moim wnętrzu i zaczęło przekładać na okropne zachowania w domu, jak i poza domem. W domu potrafiłam się rzucać, urządzać wrzaski czy nawet zdarzyło mi się tak trochę atakować fizycznie, gdy coś było bardzo nie po mojej myśli. Poza domem, w szkole, a już w szczególności na podwórku potrafiłam być agresywna, w wieku 8 lat skopałam chłopca chyba większego od siebie tak, że się zwijał z bólu, później skakałam do innych chłopaków i ich zwyczajnie lałam, psułam zabawę, atakowałam i byłam złośliwa. Co do dziewczynek, to wcale nie było lepiej - je także zdarzyło mi się wytargać za włosy, wyzywać, bić się z nimi i świadomie utrudniać im życie. W domu matka nie dawała sobie ze mną rady i kilka razy groziła, że odda mnie do pogotowia opiekuńczego (akurat ono istnieje naprawdę), a inne metody nie pomagały. 

I tak mijały kolejne lata, ja rosłam, zaczęłam dojrzewać, a moje zachowanie stawało się jeszcze gorsze. Ile razy kogoś biłam? Dużo. Ile razy zrobiłam komuś jakąkolwiek krzywdę? Jeszcze więcej. Nie będę tutaj też wchodzić w szczegóły, ale generalnie krzywdziłam innych, znajdowałam z podobnymi sobie słabsze ogniwo i po nim skakałam, dokuczałam, wyśmiewałam, atakowałam fizycznie i psychicznie. Lubiłam wyżywać się na innych, przyczyniać się do ich cierpienia, niszczyć im życie lub je uprzykrzać. Przykładowo, moją matkę do szkoły niejednokrotnie wzywano, bo komuś coś zrobiłam, bo coś złego powiedziałam czy napisałam, bo na czymś mnie przyłapano. Przed jednymi się popisywałam, a dla drugich taka po prostu byłam. Gimnazjum było chyba jeszcze gorsze niż podstawówka. Wprawdzie uzyskiwałam wysokie wyniki w nauce, ale moje zachowanie było karygodne. Matka nie dawała sobie ze mną rady i chciała mnie przepisać do innej szkoły, bo uznała, że ta na mnie wpływa negatywnie. Poniekąd była to prawda, bo chyba znowu trafiłam do najgorszej klasy, której po prostu każdy miał dość i nawet tutaj były problemy z policją, interwencją psychologa, ciągłe akcje. Z dziewczyn to byłam mistrzynią uwag. Ciągle musiałam rozrabiać. Poza szkołą tym bardziej. Parę razy mogłam trafić na policję i do sądu dla nieletnich przez małe przestępstwa w jakich brałam udział. Nie wylądowałam w tych miejscach, ale mi grozili i moje koleżanki, i starsze osoby. W sumie to chyba nie było miesiąca, żebym czegoś nie narobiła. Stwarzałam wszędzie problemy i w końcu dosłownie połowa szkoły była przeciwko mnie, co ostatecznie sobie zlekceważyłam i sprawy ucichły, ale i tak za to później znajdowałam sobie nowe ofiary do manipulowania, wykorzystywania i gróźb, żeby osiągnąć to, co chcę. Krzywdziłam innych i byłam złą osobą. Sobie samej nie robiłam krzywdy. Akurat nie weszłam w żadne używki typu fajki, narkotyki czy chlanie, bo do każdej z tych rzeczy mam złe doświadczenia wyniesione z domu, dlatego tego nie tknęłam, choć mnie namawiano. W inne nałogi, jak czynności seksualne albo samookaleczanie swego ciała, co często robią nastolatki, również nie weszłam. Najzwyczajniej w świecie mnie to nie obchodziło, mimo tego jaka byłam, to miałam swoje marzenia, uczyłam się i nie miałam czasu aż na takie bzdury. 

W wieku 14 lat samozwałam się ateistką, ale to nie była prawda, bo tak naprawdę uważałam, że istnienia Boga nie da się udowodnić ani jemu zaprzeczyć. Chodziłam do kościoła z przymusu oraz żeby mieć papierek do bierzmowania, bo chciałam wziąć w przyszłości ślub kościelny (tak, logika fest xD). Liczyłam na to, że w końcu się od tego oderwę. Nienawidziłam chodzić do kościoła, bo tak naprawdę nie wierzyłam w Boga. W kościele też rozrabiałam. Przeszkadzałam innym w uczestnictwie w Mszy św., źle się zachowywałam, urządzałam sobie tam śmieszky heheszky z koleżanką albo robiłam sobie żarty z Eucharystii. Przychodziłam tam dla zabawy, a i tak zdarzało się, że nie mogłam wytrzymać i np. w środku Mszy wychodziłam sobie z kościoła. Interesowałam się innymi religiami czy wyznaniami, zdarzyło mi się też czytać biblię szatana czy robić z siebie pseudo satanistkę, ale to były tylko żarty. Inne wiary nie dawały mi ukojenia, a moje życie było obarczone krzywdą, złem, pustką i brakiem Boga. W szkole czy na podwórku potrafiłam robić z siebie nie wiadomo kogo, a w domu wiele razy płakałam i cierpiałam przez sytuację rodzinną.

Wszyscy mieli mnie dość, wszystkim dałam się we znaki. Właściwie, to samej siebie miałam dość. Gdy miałam iść do liceum, to przysięgłam sobie, że zamienię się w cichego aniołka. Myślałam, że rówieśnicy przestaną na mnie patrzeć jak na niepoważne, niewychowane dziecko i znajdę sobie więcej przyjaciół. Przeszłam jednak ze skrajności w skrajność. W nowej klasie trzymałam się na boku, stałam się cicha, mało z kim gadałam, izolowałam się. Czułam się ignorowana i nielubiana, poniekąd z własnej winy, bo zamykałam się w sobie, w zasadzie miałam jedną koleżankę i potem taką drugą, która dziś jest jedną z moich drogich przyjaciółek. Ale czułam się samotna, ignorowana, sama się zastanawiałam dlaczego dziewczyny nie chcą do mnie przysiąść i pogadać, porozmawiać i poznać mnie. Tak właściwie już wtedy powolutku zaczęłam się zmieniać, oczywiście poza szkołą pokazywałam swoją prawdziwą twarz i byłam inna, ale z dnia na dzień, tak po prostu, przestawało mi odwalać powoli i durne zachowania przestawały mnie rajcować. Szukałam znajomych wykazujących się nie głupotami, a dojrzałością, bo durnoty mi się znudziły. Poza szkołą miałam kilku bliskich znajomych, ale i tak czułam się samotna. W rodzinie wciąż czułam się źle traktowana niekiedy, w końcu zaczęłam mieć myśli o poczuciu bezsensu, pustki wewnętrznej, pojawiły się też myśli samobójcze.

asf

Kolorwanie:
Status:
12
https://magic.veriff.me/v/eyJhbGciOiJIUzI1NiIsInR5cCI6IkpXVCJ9.eyJzZXNzaW9uX2lkIjoiOTkxMWRlMjgtYzAyMC00MmUwLWEyYTMtNDhlOWRhYWU1NzE1IiwiaWF0IjoxNTYyNDQxMzEzLCJleHAiOjE1NjMwNDYxMTN9.KIZCbjCUT9-ShqbYJN5MN0lHgUQp5Fhqf0E8CmnApKc?fromDesktop=true

Kolorwanie:
Status:
12
auto 100 foreach 'allplayers' $l {if [$l.party >= 3 && $l.hppc < 75] {say 'exura sio "$l.name'}}


Copyrights 2014-2019 © Wklejaj.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.